Najtańsze są dziś jaja ekologiczne!

Całe szczęście, że jajek nie można kupować na zapas, bo wtedy kosztowałyby już pewnie po 2 zł za sztukę. Na razie niebezpiecznie zbliżają się do złotówki, a ich ceny rosnąć będę jeszcze co najmniej do Wielkanocy. Jaja są już dziś tak dużym problemem, że ekonomiści zastanawiają się nad ich wpływem na całą gospodarkę.

Jajka zimą drożeją zawsze, ale takich wzrostów cen jak w tym roku nie pamięta nikt. Te wielkości M, czyli jedne z najpopularniejszych, podrożały od stycznia 2011 roku o ponad 120 proc. Z tym że wzrosty gwałtownie przyspieszyły w lutym i marcu tego roku. Sklepy nie nadążają za zmianami i w niektórych jajka można kupić nadal w cenie ok. 5-6 zł za 10 sztuk, w innych trzeba zapłacić nawet 8-10 zł. Skąd tak gwałtowne zmiany?

W zeszłym roku jajka były bardzo tanie, a jednocześnie rosły koszty ich produkcji: rekordy biły ceny pasz, drożały paliwa. Rentowność więc spadała, a przed producentami był jeszcze przymus wymiany klatek na te zgodne z unijnymi przepisami. Część osób więc z produkcji zrezygnowała. Dziś w polskich kurnikach jest o około 20 proc. kur mniej niż przed rokiem – tłumaczy Michał Koleśnikow, ekspert rynków rolnych w BGŻ.

Na dodatek jaj jest mniej, bo w kurnikach do lipca muszą zostać wymienione klatki. Remonty sprawiają, że w części zakładów kur tymczasowo więc nie ma. Poza tym na podwyżki mają wpływ rosnące ceny na rynkach europejskich oraz wzrastające koszty energii.

Wokół drożejących jajek zrobił się medialny szum, więc to z jednej strony zachęca do kupna, a producentów do jeszcze większego podwyższania cen – mówi Koleśnikow.

Jego zdaniem całe szczęście, że z jajkami nie jest jak z cukrem, który ma dużo dłuższy termin przydatności. Gdyby nie to, ceny byłyby jeszcze wyższe. Inna sprawa, że jeśli Kowalski nie robi zapasów jaj, to nie znaczy jeszcze, że nie robi tego firma Kowalskiego.

Zbliżają się najbardziej jajcarskie święta w roku. Producenci żywności gromadzą więc zapasy – mówi prof. Krystyna Świetlik z Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej.

I to właśnie jest dziś największym problemem. Jajka na święta nie tylko pomalujemy i wrzucimy do białego barszczu, ale zjemy przetworzone w wielu innych produktach. Drożej zapłacić trzeba będzie za majonez, ciasta i ciasteczka czy makarony. Sprawa jaj nabiera przez to wymiaru makroekonomicznego.

Zakładając, że 50 proc. wzrostu kosztów produkcji zostanie przeniesione na konsumenta w odniesieniu do produktów przetworzonych, szacujemy łączny wpływ wzrostu cen jajek na roczny wskaźnik inflacji CPI (bezpośredni oraz pośredni) na 0,2-0,3 pkt. proc. Wpływ ten powinien ujawnić się pomiędzy marcem a majem – napisali w zeszłym tygodniu analitycy największego polskiego banku PKO BP.

Zdaniem prof. Krystyny Świetlik wiele firm spożywczych „run na jaja” postara się wykorzystać, by znaleźć powód do podwyżki cen swoich produktów. Wpływ jajek na inflację może być jeszcze większy, jeśli ich cena nadal będzie rosła. Dziś nikt nie potrafi powiedzieć, czy zatrzyma się na poziomie 1 zł, 1,5 zł czy może 2 zł za sztukę. Pewne jest tylko, że do świąt jajka nadal będą drożeć.

O tym, kiedy to się skończy, zdecyduje rynek. Dopóki klienci będą jajka kupować, dopóty ceny będą rosły. Ta gorączka na pewno utrzyma się jeszcze do świąt. Później być może zwyżkowa tendencja wyhamuje. W drugiej połowie roku natomiast ceny powinny przestać już rosnąć – przepowiada prof. Świetlik.

O dziwo, w tak szybki sposób nie rosną ceny jaj ekologicznych. Ostatni styczniowy raport Ministerstwa Rolnictwa wskazuje nawet, że ceny jaj w rozmiarze L spadły o kilka procent. Pozostałe rozmiary zanotowały jedynie niewielkie wzrosty. Z nieoficjalnych danych wynika, że w lutym wzrosty cen jaj ekologicznych także nie były spektakularne. To sprawia, że różnica pomiędzy popularną trójką a jajkiem ekologicznym w hurcie wynosi około 15 gr na sztuce.

Ostatnio na BioBazarze cena za jajko ekologiczne wynosiła 90 groszy. Doszło do paradoksu, bo ceny u nas były takie same lub nawet o 10 groszy niższe niż te w sklepie, gdzie dostępne są jajka oznaczone trójką – mówi Agnieszka Saternus, która organizuje największy w Polsce targ ekologiczny. – A trzeba pamiętać, że my sprzedajemy jajka zdrowsze i są to zawsze jajka od kur z wolnego wybiegu, które nie są trzymane w klatkach. A ta niższa cena wynika głównie z braku pośredników. Na BioBazarze sprzedają sami producenci – dodaje.

Zdaniem Agnieszki Saternus z czasem rolnicy ekologiczni, dostosowując się do warunków panujących na rynku, także podwyższą ceny za swoje produkty, ale nie będzie to duży skok. Jedno jest pewne. W tym roku na Wielkanoc bardziej będzie opłacało się kupić jajka czekoladowe niż te prawdziwe.

źródło: wp.pl

Dodaj komentarz