Polska krajem wolnym od GMO – co możemy zyskać, a co stracić

Zgodnie z ustawą z dnia 22 czerwca 2001 r., organizm genetycznie zmodyfikowany (GMO) „to organizm inny niż organizm człowieka, w którym materiał genetyczny został zmieniony w sposób niezachodzący w warunkach naturalnych wskutek krzyżowania lub naturalnej rekombinacji”. Wprawdzie termin GMO jest pojęciem szerszym, obejmującym produkty genetycznej modyfikacji mikroorganizmów, główna uwaga ustawodawcy i opinii publicznej jest skierowana na rośliny transgeniczne, których genom wzbogacono w obcą informację genetyczną, aby wywołać korzystne cechy, np. zwiększoną odporność na działanie herbicydów lub atak owadów.

  • W przyjętym wiosną tego roku ramowym stanowisku, rząd Polski wyraził zamiar prawnego zakazu upowszechniania produktów z GMO, w tym:
  • prowadzenia zamierzonego uwolnienia GMO do środowiska w celach doświadczalnych na terytorium RP;
  • wprowadzenia do obrotu produktów genetycznej modyfikacji dopuszczonych na podstawie Dyrektywy 2001/18;
  • wprowadzenia do obrotu pasz z genetycznie modyfikowanych roślin;
  • wprowadzenia do uprawy genetycznie zmodyfikowanej kukurydzy, buraka cukrowego, rzepaku i soi.

Praktycznym skutkiem powyższych propozycji byłby zakaz dotychczasowego importu tańszych nasion ze zmodyfikowanej soi oraz zakaz wprowadzenia do uprawy w Polsce udoskonalonych odmian kukurydzy, np. odpornych na omacnicę prosowiankę. Zrealizowana w ten sposób idea, określana hasłowo jako „Polska wolna od GMO”, może przynieść znaczące, negatywne skutki gospodarcze.

  • Z tego powodu warto rozważyć poniższe argumenty, przemawiające za utrzymaniem dotychczasowego stanu prawnego w sprawie GMO:
  • Dotychczasowe stosowanie soi i kukurydzy GM w żywieniu zwierząt nie zagroziło eksportowi polskich produktów mięsnych, a opinia o możliwości wzrostu eksportu, dzięki wycofaniu pasz GM, nie znajduje należytego uzasadnienia;
  • Racjonalne przesłanki wskazują, że zakaz „obrotu pasz GM” spowoduje wzrost kosztów produkcji drobiarskiej i chowie świń i obniżenie konkurencyjności polskiego mięsa na rynkach europejskich;
  • Wyniki sondaży wskazujących niechęć Polaków do GMO należy konfrontować z ich zachowaniami na rynku żywności. Deklarowane uznanie do produktów o najwyższych walorach odżywczych i zdrowotnych nie ma praktycznego znaczenia, jeśli zasobność portfela jest nader skromna. Zmuszenie przeciętnego konsumenta do zakupu droższego mięsa, uzyskanego bez stosowania pasz GM, pogorszy sytuację materialną wielu rodzin;
  • W sytuacji polskiego rolnictwa nie mają żadnego znaczenia przykłady spektakularnych (i potencjalnie bardzo groźnych) modyfikacji genetycznych roślin i zwierząt, które są chętnie prezentowane w prasie przez przeciwników GMO, a które nie wyszły z fazy eksperymentów. Polski problem to projektowany zakaz zakupu soi i kukurydzy, która jest legalnie uprawiana w kraju 300 milionów mieszkańców, który jest uważany w Polsce za wzór wolności i przedsiębiorczości;
  • Wymóg solidności nakazuje, aby w ocenie skutków zastosowania transgenicznych roślin w żywieniu zwierząt i ludzi korzystać ze źródeł o weryfikowalnej wiarygodności. Takimi są raporty z europejskich projektów badawczych i badań realizowanych przez grupy badawcze spoza biotechnologii, a publikowane w renomowanych czasopismach naukowych. Korzystając z Internetu można znaleźć nieweryfikowalne doniesienia o różnorakich, zaskakujących efektach zastosowania transgenicznej soi i kukurydzy. Takich sygnałów nie należy lekceważyć, ale nie godzi się opierać na nich opinii ekspertów rządowych;
  • Potencjalne zagrożenia dla środowiska i zdrowia konsumentów, jakie może przynieść upowszechnienie GMO, jest przedmiotem badań, na które Europa wydała już setki milionów euro. Aby uniknąć skutków potencjalnych zagrożeń stosuje się odpowiednie strategie minimalizacji ryzyka; procedury weryfikacyjne, monitorowanie zagrożeń, zarządzanie kryzysowe itp. Projektowane zastosowanie w Polsce strategii prewencyjnego zakazu nie jest właściwym rozwiązaniem dylematów, jakie przynosi współczesny świat.

Warto pamiętać, że dotychczasowy stan prawny, zgodny ze wspólnotową dyrektywą 2001/18/WE, jest dostatecznie restrykcyjny, ograniczający możliwości obrotu żywnością i paszami z GMO, a przede wszystkim ograniczający możliwość realizacji krajowych badań. Równie ważny jest fakt, że konsument w Polsce i innych krajach Europy znajduje wsparcie w gronie reprezentantów wielu dyscyplin naukowych zainteresowanych bezpieczeństwem żywności. Doświadczenia wielu krajów dowodzą, że kontrolowana transgeneza roślin przynosi wiele korzyści, a ryzyko niekorzystnych skutków ubocznych może być skutecznie minimalizowane.

Prof. dr hab. Zenon Zduńczyk
Instytut Rozrodu Zwierząt i Badań Żywności PAN w Olsztynie
Kongres Olsztyn

Dodaj komentarz