Rolnicy stracą na zakazie GMO. Dochody gospodarstw spadną

Zakaz stosowania nasion i roślin modyfikowanych genetycznie oznacza straty dla rolnictwa. Szczególnie ucierpią hodowcy drobiu i świń, którzy najczęściej korzystają z pasz GMO. Ich dochody będą nawet o 1/5 niższe.

Przyjęcie ustawy zakazującej stosowania GMO może grozić wstrzymaniem importu paszy modyfikowanej. Jak mówi prof. Wojciech Jóźwiak, polscy producenci importują jej ok. 1,5 mln ton. Zastąpienie tej ilości paszami niemodyfikowanymi będzie kosztowne. Tym bardziej, że 90 proc. produkcji paszy na świecie odbywa się przy użyciu GMO.

– Dochody rolnictwa, wszystkich gospodarstw rolnych będą mniejsze od 3 do 6 proc. w zależności od okresu i rodzaju substytutu – mówi prof. Wojciech Jóźwiak, ekspert Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej.

Z szacunków IERiGŻ wynika, że gdyby całkowity zakaz importu pasz obowiązywałby w latach 1999-2009, spadek dochodu polskiego rolnictwa wyniósłby ok. 7 mld zł.

Te 7 mld zł to jest wartość inwestycji całego rolnictwa w dwóch kolejnych latach – podkreśla prof. Jóźwiak.

Na zakazie najbardziej straciłyby gospodarstwa trzodowe i drobiarskie, ale również rynek mięsa w Polsce.

Zakaz importu śruty sojowej GMO byłby dla nich bardzo dotkliwy. Ich dochody uległyby zmniejszeniu o 8-20 proc. Jeżeli wprowadzimy zakaz importu ani nie będzie można uprawiać roślin GMO we własnym zakresie, to trzeba się liczyć z tym, że nie będziemy mieli własnych świń, będziemy importować z Danii czy z Niemiec – choć te też prawdopodobnie na paszach GMO – uważa ekspert.

Jego zdaniem dobrą propozycją kompromisu byłoby pozostawienie wyboru ostatecznemu konsumentowi.

Na półkach sklepowych powinno być wyraźnie oznakowane: produkt z udziałem roślin GMO czy też produkt bez udziału roślin GMO. Z GMO będzie nieco tańszy, a bez GMO, wyprodukowany w sposób bardziej naturalny, będzie nieco droższy. Niech konsument wybiera – proponuje prof. Wojciech Jóźwiak.

Ustawa Ministerstwa Środowiska z 2007 roku dotycząca organizmów modyfikowanych genetycznie utknęła w Sejmie w 2009 roku. Temat stał się znów aktualny przy okazji prac nad ustawą o nasiennictwie. Dziś projektem tej ustawy zajmie się rząd.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *